
Spis treści
Podrabiane leki zalewają Polskę
Rośnie handel podrabianymi lekami. Poseł Robert Wardzała (KO) apeluje w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia. Pisze, że w Polsce to jeden z najbardziej zyskownych obszarów działalności przestępczej. Chodzi o leki, które są nie do odróżnienia od oryginałów.
„To stanowi poważne zagrożenie. Pacjenci narażają swoje zdrowie, a nawet życie, przyjmując produkty medyczne, które zostały zmodyfikowane lub podrobione” – pisze Wardzała w apelu do ministra. Apeluje o podpisanie konwencji Medicrime i pyta, jakie działania są podejmowane, by wyeliminować fałszywki z rynku.
Dlaczego nie ratyfikowano konwencji? Zabrakło pieniędzy
Poseł przekonuje, że lekarstwem na problem mogłoby być ratyfikowanie konwencji Rady Europy Medicrime. Jej założeniem jest walka z fałszywymi lekami oraz organizacjami zajmującymi się tym procederem. W odpowiedzi na pytania Roberta Wardzały ministerstwo wskazuje, że… zabrakło pieniędzy.
„Minister Zdrowia wskazuje, że brak podpisania Konwencji Medicrime przez Polskę wynikał z połączenia ograniczeń kadrowych i finansowych, niezwykle szerokiego zakresu obowiązków przewidzianych dla państw-stron, obciążenia aparatu państwowego skutkami pandemii oraz konieczności dostosowania krajowego systemu prawnego do legislacji unijnej” – odpowiada Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.
Dalej czytamy, że wdrożenie konwencji oznaczałoby konieczność:
- rozbudowy krajowego systemu nadzoru nad lekami,
- stworzenia nowych mechanizmów wymiany informacji,
- wzmocnienia ścigania przestępczości farmaceutycznej,
- zacieśnienia współpracy międzynarodowej.
„Takie działania pociągnęłyby za sobą istotne koszty oraz wymusiły zwiększenie zatrudnienia w administracji publicznej – zarówno w instytucjach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo leków, jak i w służbach ścigania oraz na granicach” – wskazuje resort.
Konwencję poparły niemal wszystkie służby, w tym Policja, GIS, NIL czy URPL, a także Główny Lekarz Weterynarii. Przeciw była jedynie Prokuratura Krajowa, obawiając się nałożenia na Polskę dodatkowych obowiązków. Przedstawiciel tego organu twierdzi, że przestępców lekowych można ścigać również bez ratyfikacji konwencji.
Jak ministerstwo walczy z podróbkami?
Poseł pytał też o obecne działania. Ministerstwo wyjaśnia, że nadzór nad rynkiem leków prowadzą wyspecjalizowane instytucje.
„Każdy przypadek podejrzenia sfałszowania produktu leczniczego jest wnikliwie analizowany przez pracowników Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Jeżeli ze zgromadzonych danych wynika, że sfałszowany produkt znajduje się w legalnym łańcuchu dystrybucji w Polsce, wydawana jest decyzja wycofująca i zakazująca wprowadzania do obrotu tego produktu” – czytamy w odpowiedzi.
Główny Inspektorat Farmaceutyczny może też uruchomić międzynarodowy system ostrzegania WGEO Rapid Alert oraz zawiadomić organy ścigania. Nadzór nad legalnym obrotem wspierają systemy informatyczne:
- PLMVS, który pozwala weryfikować autentyczność opakowań leków,
- ZSMOPL, umożliwiający śledzenie ich dystrybucji.
GIF – jak wskazano – ściśle współpracuje z policją i instytucjami UE, a także koordynuje działania z organami ścigania, m.in. poprzez specjalne stanowisko łącznikowe. Równolegle prowadzone są szkolenia dla funkcjonariuszy, które mają wzmocnić walkę z przestępczością farmaceutyczną i poprawić wykorzystanie danych w śledztwach.



