
Spis treści
W Polsce co roku raka pęcherza rozpoznaje się średnio u ponad 7200 osób, czyli u około 20 dziennie. Nowotwór ten daje wczesny i dobrze widoczny sygnał ostrzegawczy. Mimo to część chorych trafia do onkologa dopiero przy zaawansowanej chorobie. Od tego, jak szybko pacjent zareaguje na pierwszy objaw, zależy, czy zdąży skorzystać z leczenia, które w ostatnich latach wyraźnie się zmieniło.
Objaw, który sam znika
Najczęstszym objawem raka pęcherza jest krew w moczu. Zwykle widać ją gołym okiem. Przy niewielkiej liczbie czerwonych krwinek (krwinkomocz) wykrywa ją dopiero badanie laboratoryjne. Krwiomocz pojawia się zazwyczaj epizodycznie: może ustąpić i wrócić nawet po kilku miesiącach. Ponieważ nie boli, łatwo potraktować go jako jednorazowy incydent. Rozpoznanie opóźnia też podobieństwo do zapalenia pęcherza. Częstomocz, pieczenie i parcie na mocz towarzyszą również łagodnym schorzeniom dróg moczowych, dlatego pacjent bywa kilkakrotnie leczony antybiotykami, a diagnostyka onkologiczna przesuwa się w czasie.
Trzy miesiące na diagnozę
Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie i inicjator kampanii „Krwiomocz? Działaj!", podkreśla w komunikacie fundacji, że krew w moczu zawsze wymaga diagnostyki, a od pojawienia się objawu do potwierdzenia lub wykluczenia nowotworu nie powinny minąć więcej niż trzy miesiące. Rokowania są stosunkowo dobre, bo u większości chorych, według Krajowego Rejestru Nowotworów u 75–85 proc., nowotwór w chwili rozpoznania jest jeszcze ograniczony do pęcherza.
Punktem wyjścia jest badanie ogólne moczu oraz USG jamy brzusznej z oceną pęcherza. Oba badania są proste i bezbolesne, a w podstawowej opiece zdrowotnej finansuje je NFZ. Skierowanie wystawia lekarz POZ.

Rak pęcherza: kto jest w grupie ryzyka
Rak pęcherza dotyczy obu płci, choć mężczyźni chorują na niego około trzy razy częściej niż kobiety. Mimo to rzadko mówi się o nim w kontekście męskiej profilaktyki. Kobiety chorują rzadziej, ale ich droga do diagnozy bywa dłuższa, bo krwiomocz łatwiej wziąć u nich za objaw zakażenia układu moczowego.
Najważniejszymi czynnikami ryzyka są wiek i palenie tytoniu. Około dziewięciu na dziesięciu chorych ma ponad 55 lat. Do grupy podwyższonego ryzyka należą też osoby, które w pracy miały kontakt z aminami aromatycznymi, stosowanymi m.in. w przemyśle chemicznym, gumowym, tekstylnym i drukarskim. Według Narodowego Portalu Onkologicznego ekspozycja zawodowa może odpowiadać za 10–25 proc. zachorowań.
„Wpływ na rokowania pacjenta onkologicznego ma nie tylko sama podjęta terapia, ale przede wszystkim sposób, w jaki chory zareaguje na pierwsze objawy choroby" – zwraca uwagę Szymon Chrostowski.
Jak dziś leczy się raka pęcherza
Jeszcze niedawno leczenie opierało się głównie na zabiegu chirurgicznym i chemioterapii. Obecnie, zależnie od stopnia zaawansowania, stosuje się także wlewy dopęcherzowe, immunoterapię oraz leczenie celowane dobierane na podstawie biomarkerów.
Nowe metody są efektem wieloletnich badań klinicznych, prowadzonych także w Polsce. Chorzy na zaawansowanego raka urotelialnego, czyli wywodzącego się z nabłonka dróg moczowych, mają dostęp do immunoterapii i terapii celowanych w ramach programu lekowego B.141. Zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa Zdrowia od 1 października 2026 r. refundacja obejmuje także niwolumab w skojarzeniu z karboplatyną i gemcytabiną. Lekarze mogą więc zastąpić cisplatynę karboplatyną u chorych, którzy nie mogą otrzymać cisplatyny.
Środowiska pacjentów i część onkologów wskazują, że polski program lekowy nadal odbiega od wytycznych europejskich. Dotyczy to m.in. skojarzenia enfortumabu wedotyny z pembrolizumabem w pierwszej linii leczenia zaawansowanego raka urotelialnego, które pozostaje poza refundacją. Wniosek refundacyjny wciąż jest rozpatrywany w Ministerstwie Zdrowia. Producentem enfortumabu wedotyny jest firma Astellas, która właśnie wspiera kampanię „Krwiomocz? Działaj!".
Sieć onkologiczna i elektroniczna karta DiLO
O wyniku leczenia w dużej mierze decyduje to, czy chory trafi we właściwe miejsce we właściwym czasie. Służy temu Krajowa Sieć Onkologiczna. Dzieli ona szpitale na trzy poziomy, a pacjenta przez kolejne etapy leczenia prowadzi koordynator opieki onkologicznej. Nowelizacja z 3 lipca 2026 r. (Dz.U. poz. 1007) wprowadziła elektroniczną kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego (e-DiLO). Do końca 2026 r. kartę można prowadzić w formie papierowej albo elektronicznej, a od 1 stycznia 2027 r. wyłącznie elektronicznie. Plan leczenia onkologicznego ma przy tym zyskać status elektronicznej dokumentacji medycznej.
Każdy przypadek krwi w moczu trzeba skonsultować z lekarzem rodzinnym, nawet jeśli objaw już ustąpił.
Źródło:
Tekst powstał na podstawie materiałów Fundacji Wygrajmy Zdrowie, realizującej kampanię „Krwiomocz? Działaj!"



