
Spis treści
Pacjenci coraz częściej rezygnują z pobytu w sanatorium
W marcu 2026 roku pisaliśmy o tym, że NFZ zmaga się ze specyficznymi problemami dotyczącymi pobytów w sanatoriach. Chodziło przypadki częstego rezygnowania z zarezerwowanych terminów pobytu, którego pacjenci dokonują w ostatniej chwili, tym samym uniemożliwiając osobom oczekującym szybszy wyjazd do sanatorium.
Przypomnijmy, że możliwość wyjazdu do sanatorium finansowanego przez NFZ, czyli leczenie uzdrowiskowe, niezmiennie cieszy się ogromnym zainteresowaniem ubezpieczonych. Mimo tego, jak podaje NFZ, w 2025 r. pacjenci zrezygnowali z leczenia uzdrowiskowego ponad 134 tys. razy! I choć oczywiście ta liczba sama w sobie robi wrażenie, to dodatkowo niepokojące jest to, że z roku na rok wyraźnie rośnie – w 2024 r. rezygnacji było ok. 127 tys. Choć Fundusz w przypadku rejestracji podejmuje działania mające na celu zaproponowanie zwolnionego miejsca innemu pacjentowi, to jednak często okazuje się to niemożliwe, jeśli o rezygnacji z pobytu dowiaduje się w ostatniej chwili To sprawia, że pomimo długiej listy oczekującej, miejsce przepada.
Za parking można zapłacić nawet trzy razy więcej niż za leczenie
Jak informuje fakt.pl, pobyt w sanatorium może wiązać się również z innego rodzaju problemami. Chodzi o dodatkowe koszty, które pojawiają się w sytuacji, gdy kuracjusz zdecyduje się na przyjazd do sanatorium samochodem. Parkowanie w miejscowościach wypoczynkowych czy uzdrowiskowych sporo kosztuje, o czym zapewne przekonał się każdy, kto z niego korzystał, szczególnie w okresie letnim. Z jednej strony problem jest brak wolnych miejsc parkingowych, z drugiej, ich ceny. Z zestawienia zaprezentowanego przez Fakt wynika, że np. Kołobrzegu za dobę parkowania na terenie sanatorium trzeba zapłacić aż 65 zł. Jeśli wziąć pod uwagę, to, że turnus trwa 28 dni, kwota za cały pobytu okazuje się być naprawdę duża, a co więcej, wyższa niż sam koszt, który za swój pobyt musi ponieść pacjent. W innym kołobrzeskim sanatorium stawki są bardziej przyjazne, jednak nadal za parkowanie przez 21 dni trzeba zapłacić 525 zł. I znów, jest to więcej niż za pobyt kuracjusza w pokoju trzyosobowym.
Czy te stawki to duży problem? Odpowiedź na to pytanie na pewno jest uzależniona od tego, kto jej udziela. Skoro miejsc parkingowych brakuje, a pomimo wskazanych cen cieszą się zainteresowaniem, to ich właściciele nie mają powodów by obniżać stawki. Do sanatorium można też zapewne dostać się przy użyciu innego środka transportu albo skorzystać ze znajdujących się w większej odległości darmowych miejsc parkingowych. Bez wątpienia można jednak powiedzieć, że koszt parkingu nie powinien być decydującym powodem, dla którego kuracjusz w ostatniej chwili rezygnuje z pobytu w sanatorium, blokując tym samym innym osobom dostęp do niego.
Co trzeba zrobić, by pojechać do sanatorium?
A co trzeba zrobić, by w ogóle mieć szansę na pobytu w sanatorium? Pierwszy krok to wystawienie skierowania przez lekarza. Podejmując w tym zakresie decyzję, bierze on pod uwagę wskazania i przeciwwskazania, a także okres, jaki upłynął od zakończenia ostatniego leczenia lub rehabilitacji uzdrowiskowej. Skierowanie, które ma formę elektroniczną, jest automatycznie przekazywane do NFZ. Zostaje zarejestrowane w systemie, a następnie podlega ocenie i aprobacie pod względem celowości leczenia przez lekarza specjalistę. Gdy zostanie potwierdzone, zostaje również określony rodzaj leczenia i jego tryb, miejscowość i zakład, w którym leczenie się odbędzie, a także data jego rozpoczęcia i czas trwania. Informacje o zakwalifikowaniu na leczenie i orientacyjnym czasie oczekiwania na nie pacjent otrzymuje za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta.
