
Spis treści
Tężnia solankowa w każdym mieście
Czy to koniec miejskich tężni solankowych? Tężnie przed laty kojarzone głównie z kurortami i uzdrowiskami, w ostatnich latach pojawiły się w wielu „zwykłych” miastach. Ich budowa często odbywała się dzięki finansowaniu w ramach budżetu obywatelskiego, a obecność w parkach czy na miejskich skwerach miała poprawić jakość wypoczynku i rekreacji mieszkańców.
Solanka i bakterie kałowe
Tężnia to w istocie budowla z drewna i gałęzi tarniny, w której wnętrzu płynie solanka. Dzięki odparowywaniu wody stężenie soli w solance się zwiększa, a przebywając w jej pobliżu w pewnym stopniu korzystamy z dużego inhalatora. Niestety w ostatnich miesiącach okazało się, że niekoniecznie jest to dobre dla naszego zdrowia. Przeprowadzenie badań w miejskich tężniach potwierdziło bowiem, że oprócz solanki krążą w nich również drobnoustroje chorobotwórcze, np. bakterie kałowe takie jak Escherichia coli, Enterococcus faecalis oraz Clostridium perfringens.
Tężnia? Tak, ale tylko jako dekoracja
To odkrycie – skądinąd dla wielu osób nieszczególnie zaskakujące – nieco osłabiło zapał mieszkańców miast do stawiania tego rodzaju obiektów w pobliżu miejsc wypoczynku, w których często przebywają dzieci i seniorzy. Skłoniło też Główny Inspektorat Sanitarny do przygotowania nowych wytycznych dotyczących funkcjonowania miejskich tężni solankowych i przypisania im nowej roli sprowadzającej się w dużym stopniu jedynie do bycia dekoracją. Należy wyraźnie podkreślić, że dotyczy to przede wszystkim tężni miejskich, w których ta sama solanka krąży przez cały sezon, co istotnie odróżnia je od tężni uzdrowiskowych, do których jest ona dostarczana regularnie. Jak wynika z zapowiedzi, w najbliższym czasie na miejskich tężniach w całej Polsce pojawią się nowe oznaczenia graficzne, które będą przypominały o zakazie dotykania ich konstrukcji, zanurzania rąk w solance czy wprowadzania w ich pobliże zwierząt.
