
Spis treści
Proces wiąże się z porodem w lipcu 2021 r. w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku. Oskarżony był wówczas lekarzem dyżurnym. Nadzorował przebieg tego porodu i podejmował decyzje dotyczące działań medycznych.
Sąd zaostrzył karę po apelacji prokuratury
Sąd Rejonowy w Białymstoku nieprawomocnie uznał, że doszło do błędu w sztuce i narażenia rodzącej kobiety i jej dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale przyjął, że oskarżony lekarz działał w sposób nieumyślny (kwalifikacja prawna łagodniejsza).
Nieprawomocnie orzekł karę 25 tys. zł grzywny, sześcioletni zakaz wykonywania zawodu i po 200 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziców dziecka. Wyrok ten zaskarżyła prokuratura, która chciała kary surowszej (roku więzienia w zawieszeniu i 12-letniego zakazu wykonywania zawodu), oraz obrona wnioskująca o uniewinnienie, ewentualnie uchylenie wyroku.
Sędzia: lekarz nie wywiązał się z roli gwaranta bezpieczeństwa
Sąd Okręgowy w Białymstoku uwzględnił niemal w całości apelację prokuratury domagającej się też przywrócenia surowszej kwalifikacji prawnej z aktu oskarżenia i oddalił apelację obrońcy. Orzekł karę ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu, 60 tys. zł grzywny i nie zmienił pozostałej części wyroku, czyli kwoty zadośćuczynienia i długości obowiązywania zakazu wykonywania zawodu.
Piątkowy wyrok jest prawomocny.
– Przyjmując na siebie rolę lekarza dyżurnego, oskarżony stał się gwarantem dobrostanu pacjentki i jej dziecka. Ze swej roli zwyczajnie się nie wywiązał, podejmował decyzje nieakceptowalne z punktu widzenia prawidłowego zachowania lekarza – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Dariusz Gąsowski.
Przywoływał opinię biegłych, którzy oceniali decyzje i działania oskarżonego ginekologa. Jak mówił sędzia, gdyby lekarz działał w sposób wzorcowy, ryzyko powikłań przy porodzie wyniosłoby maksymalnie 1,5 proc.
– Byłoby to śladowe, statystyczne ryzyko. Natomiast ten człowiek tak poprowadził proces leczenia, że kolejne podejmowane przez niego procedury medyczne skutkowały wywołaniem bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zarówno matki, jak i dziecka – powiedział sędzia.
Sąd odwoławczy uznał, że kara – w związku z przyjęciem surowszej kwalifikacji prawnej – powinna być surowsza niż jedynie grzywna.
– Skala nieprawidłowości była tak duża, w tak fundamentalnych kwestiach, że orzeczenie jedynie kary grzywny nie oddaje stopnia społecznej szkodliwości podjętych przez niego zachowań – uzasadniał sędzia.
Jednocześnie sąd uznał za właściwy sześcioletni, a nie dłuższy zakaz wykonywania zawodu. Ocenił, że biorąc pod uwagę wiek skazanego ginekologa, taki zakaz w praktyce i tak eliminuje go z możliwości powrotu do wykonywania tego zawodu.
Matka dziecka: najważniejsze było to, by nie przyjmował już pacjentek
– Ulga to jest najlepsze słowo, radość nie ma tu racji bytu, to jest po prostu ulga, że prawie pięcioletni proces zakończył się zakazem wykonywania zawodu. O to walczyłam – mówiła na gorąco po wyjściu z sali rozpraw matka niepełnosprawnego dziecka, która w tej sprawie miała status oskarżycielki posiłkowej.
– Nie chodziło tutaj ani o pieniądze, ani o to, aby oskarżony poszedł do więzienia, tylko żeby nie mógł przyjmować pacjentek. To była nasza główna potrzeba – podkreśliła.
Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku trwa inny proces tego ginekologa dotyczący kobiety rodzącej w tym samym szpitalu. W tej sprawie śledczy zarzucają lekarzowi, że w marcu 2023 r. – działając niezgodnie z zasadami wiedzy i sztuki lekarskiej – nieumyślnie naraził nienarodzone dziecko kobiety w ciąży na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Dziecko zmarło. Zarzuty obejmują też nieumyślne spowodowanie jego śmierci. (PAP)
rof/ joz/



