
Spis treści
NFZ działa dziś bez kluczowych informacji
Bernadeta Skóbel powiedziała, że podstawowym celem uchwalonej przez Sejm ustawy jest pozyskanie przez resort zdrowia i NFZ dokładniejszych informacji o kosztach wynagrodzeń w sektorze ochrony zdrowia. Czyli ile pieniędzy ze środków publicznych jest przekazywanych na płace, komu i na jakich zasadach.
Wskazała, że w tej chwili żaden rządowy organ odpowiadający za zarządzanie ochroną zdrowia nie posiada takich informacji.
Skóbel zaznaczyła, że informacje o milionowych zarobkach lekarza, które oburzyły opinię społeczną, nie były dla niej zaskoczeniem. Zna wiele takich sytuacji.
Absurdalne zarobki niektórych lekarzy?
- Związek Powiatów Polskich od dawna apeluje, by rząd zapanował nad zasadami wynagradzania lekarzy na kontraktach. Czasami są to kwoty, które dla przeciętnego podatnika wydają się absurdalne - powiedziała.
Zaznaczyła, że kominowe zarobki lekarzy wynikają z tego, jak skonstruowany jest system ochrony zdrowia. A system nie ma kontroli ani nad wypłacanymi medykom kwotami, ani nad czasem ich pracy.
Powiedziała, że jest przekonana, że gdyby stworzono narzędzie, do którego wszystkie podmioty medyczne musiałyby wpisywać czas pracy personelu, to wówczas okazywałoby się, że pokrywają się godziny pracy tej samej osoby w różnych podmiotach.
Kolejna kwestia, na którą zwróciła uwagę Skóbel, to fizjologia. Lekarze biorą np. dwa lub więcej dyżury 24-godzinne z rzędu albo pracują w wielu podmiotach i też jadą z dyżuru na dyżur, a to przekłada się z jednej strony na wysokie zarobki, z drugiej natomiast na jakość świadczonych usług.
Medyków jest za mało
Wskazała, że teraz to lekarze dyktują warunki dyrektorom podmiotów. Bo medyków jest za mało, a dyrektor chcąc pozyskać lekarza, by utrzymać działanie oddziału, na te warunki się zgadza, nawet jeśli są wygórowane. Nie ma alternatywy. Skóbel odniosła się do retoryki samorządu lekarskiego, który twierdzi, że w Polsce kształci się za dużo lekarzy.
- Zupełnie się z tym nie zgadzam. Uważam, że jeśli będzie więcej lekarzy, to dyrektorzy będą mogli wybierać z kim chcą pracować. Teraz nie mają tego wyboru. Wolałabym też, żeby zamiast jednego lekarza, który pracuje 400 godzin miesięcznie, pracowało trzech, po mniej godzin, ale za to ich praca będzie wyższej jakości. Nie będą przemęczeni i też będą zarabiać godnie - zaznaczyła Skóbel.
Wynagrodzeniach w ochronie zdrowi pod kontrolą
Sejm uchwalił w piątek ustawę pozwalającą Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) na zbieranie danych o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ). Gromadzone przez Agencję dane dotyczą nie tylko grup, które można identyfikować po PWZ - to lekarze czy pielęgniarki - ale także pozostałego personelu i pracowników administracyjnych. Stąd w ustawie znalazł się zapis o numerze PESEL.
Dzięki nowym przepisom poszerzony zostanie zakres danych gromadzonych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zgromadzone przez AOTMiT dane mają być wykorzystywane do prac analitycznych.
Teraz Agencja zbiera informacje o wynagrodzeniach, ale są one zanonimizowane. Tym samym Agencja nie może przypisać wysokości zarobków z różnych form zatrudnienia lub w różnych podmiotach do jednej osoby. Oznacza to, że resort zdrowia nie ma informacji o tym, ile zarabiają lekarze, jeśli pracują w kilku podmiotach jednocześnie albo w jednym podmiocie, ale są w nim zatrudnieni zarówno na etacie, jak i kontrakcie.
Uchwalona w piątek przez Sejm ustawa była projektem rządowym, który Rada Ministrów przyjęła we wtorek. Bezpośrednią przyczyną przyspieszenia prac nad rozwiązaniami mającymi pozwolić na gromadzenie dokładniejszych danych o zarobkach medyków była ujawniona przez portal Zero.pl sprawa lekarza w trakcie specjalizacji, który zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł.
Aneta Pawłowska-Krać



