Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa! Jest decyzja MEN

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowa, ale jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów pozostanie wyborem. Decyzja minister Barbary Nowackiej może uspokoić napięcia – albo rozpalić je na nowo. Sprawdź, co dokładnie czeka uczniów i dlaczego rząd zmienił kurs.
szkoła nauczyciel nauczycielka edukacja
Zapadła decyzja ws. nowego przedmiotu w szkole. Nie wszystkim się podoba
Shutterstock

Edukacja zdrowotna. Obowiązkowy przedmiot z ważnym wyjątkiem

Od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym – poinformowała w czwartek 9 kwietnia ministra edukacji Barbara Nowacka. Przekazała też, że nieobowiązkowy będzie jednak moduł dotyczący wiedzy seksualnej. O tym, czy dziecko weźmie w nim udział, zdecydują rodzice.

Edukacja zdrowotna, która zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).

Do końca marca ministra Nowacka miała ogłosić, czy przedmiot będzie obowiązkowy, ale ogłoszenie decyzji zostało odłożone.

„Dwa przedmioty w jednym” – jak będą wyglądać zajęcia?

O decyzji Nowacka poinformowała w TVN24. Jak przekazała szefowa MEN, od nowego roku edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym, oprócz komponentu dotyczącego wiedzy seksualnej, na który będzie można się zapisać.

„Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie około jedną dziesiątą całości przedmiotu, dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym” – powiedziała Nowacka. Dodała, że moduł o wiedzy seksualnej to będzie jedna, dwie lekcje w ciągu roku.

Zaznaczyła, że o tym, czy dziecko będzie uczestniczyło w tej części, zdecydują rodzice. Podkreśliła, że respektuje tym samym „presję” części środowisk, bo „szkoła potrzebuje spokoju”.

Eksperci zdecydują o programie. MEN zachęca rodziców

O tym, co dokładnie znajdzie się w przedmiocie edukacja zdrowotna oraz w komponencie o wiedzy seksualnej, zdecydują eksperci. „Będzie o tym decydować zespół ekspercki, który powołujemy w ministerstwie, złożony z lekarzy, specjalistów, nauczycieli, którzy pomogą nam to dobrze ułożyć” – przekazała Nowacka.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Podkreśliła, że będzie zachęcać rodziców do zapisywania dzieci na moduł o zdrowiu seksualnym. „Wiedza o zdrowiu seksualnym jest tak samo ważna jak wiedza o każdym innym fragmencie zdrowia” – zaznaczyła szefowa MEN.

Polityczny zwrot akcji: od obowiązku do dobrowolności i z powrotem

Nowy przedmiot był pierwotnie zapowiadany przez kierownictwo MEN jako obowiązkowy i według resortu taki powinien być, co kierownictwo ministerstwa podkreślało wielokrotnie.

Jednak na początku stycznia ub.r. wicepremier, minister obrony narodowej i prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oznajmił, że nie będzie to przedmiot obowiązkowy. Premier Donald Tusk przyznał wtedy z kolei, że jest „raczej zwolennikiem, żeby w takiej sytuacji stawiać raczej na dobrowolność niż na przymus”.

Szefowa MEN, która kilka dni później potwierdziła nieobowiązkowość edukacji zdrowotnej, argumentowała, że „widząc napięcia”, musi „ochronić szkołę przed awanturą polityczną”. Tłumaczyła też, że to rozmowy z nauczycielami spowodowały, że edukacja zdrowotna będzie nieobowiązkowa.

Pod koniec marca br. Nowacka przyznała w Polsat News, że edukacja zdrowotna była nieobowiązkowa z przyczyn „stricte politycznych”. Zapytana, czy uznaje za błąd, że zgodziła się, by był to przedmiot nieobowiązkowy, odparła: – „Nie miałam wyjścia. Jeżeli jest to decyzja na szczeblu wysokim w rządzie, to minister musi się tej decyzji podporządkować.”

Kontrowersje wokół edukacji seksualnej nie milkną

Jeden z rozdziałów podstawy programowej w szkołach podstawowych poświęcony jest dojrzewaniu, a w ponadpodstawowych – zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołały kontrowersje części społeczeństwa przeciwnej „edukacji seksualnej” w szkole.

Przeciwko obowiązkowej edukacji zdrowotnej opowiedziała się m.in. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, skupiająca ponad 70 organizacji społecznych, która na początku września 2024 r. złożyła w MEN petycję, domagając się „niewprowadzania nowego przedmiotu (...) obejmującego edukację seksualną” oraz poszanowania konstytucyjnej zasady pierwszeństwa wychowawczego rodziców poprzez pozostawienie dobrowolnymi tych zajęć w szkołach, które obejmują tematykę wychowania w dziedzinie życia seksualnego.

Kilka miesięcy później na stołecznym placu Zamkowym odbył się protest pod hasłem: „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. W innych miastach zorganizowano podobne wydarzenia.

Kościół i organizacje społeczne kontra MEN

Za niezgodny z konstytucją nowy przedmiot uznała Konferencja Episkopatu Polski. Biskupi, powołując się na art. 48 i 53 Konstytucji RP, zaznaczyli, że „wychowanie seksualne zgodnie z konstytucją pozostaje w kompetencjach rodziców, a nie państwa”.

Pod koniec sierpnia ub.r. członkowie Komisji Wychowania Katolickiego KEP zaapelowali do rodziców katolików, aby nie wyrażali zgody na udział dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej.

Ministra edukacji w odpowiedzi na stanowisko biskupów zaznaczyła m.in., że przedmiot nie stoi w sprzeczności z zapisami konstytucji, a edukacja i nauka są po prostu w XXI wieku potrzebne.

O udział w zajęciach zaapelowało m.in. Prezydium Rady Organizacji Pacjentów. „Dzieciom trzeba dać szansę i nie ulegać narracjom opartym na strachu i dezinformacji, a na podjęcie decyzji pozostały ostatnie dni” – napisano w komunikacie.

Ilu uczniów już uczestniczy w zajęciach? Dane zaskakują

Kierownictwo ministerstwa wielokrotnie podkreślało, że przedmiot będzie holistyczny i oczekiwany przez wiele środowisk, w tym przez rodziców.

MEN w listopadzie ub.r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów. Przedmiot realizowany jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII i w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata.

Największy odsetek uczniów chodzących na edukację zdrowotną jest w szkołach podstawowych – 40,36 proc. uprawnionych. W liceach ogólnokształcących na zajęcia chodzi 10,08 proc., w technikach – 7,78 proc., w branżowych szkołach I stopnia – 14,40 proc., a w szkołach artystycznych – 18,33 proc.

Procentowo najwięcej uczniów w zajęciach uczestniczy w woj. wielkopolskim – 38,59 proc. uprawnionych, lubuskim – 38,31 proc. i kujawsko-pomorskim – 37,26 proc. Najmniej chodzi na zajęcia w woj. podkarpackim – 17,19 proc. uprawnionych, podlaskim – 21,53 proc. i lubelskim – 21,72 proc.

Głos eksperta w sprawie edukacji zdrowotnej w szkołach: „duży sukces”, ale i „duży ból”

Pojawił się komentarz koordynatora zespołu przygotowującego założenia i podstawę programową prof. Zbigniewa Izdebskiego – pedagoga, seksuologa, specjalistę w zakresie zdrowia publicznego, doradcę rodzinnego, kierownika Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, koordynatora Wydziału Medycznego UW oraz kierownika Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii Instytutu Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Ekspert zaznaczył, że jest zadowolony z obowiązkowości przedmiotu. „Mamy duży sukces, jeśli chodzi o to, że edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym, a nie fakultatywnym, jak dotychczas” – powiedział.

Jednocześnie przyznał, że „z dużym bólem” przyjmuje informację, że część poświęcona zdrowiu seksualnemu nie będzie obowiązkowa. „Naturalnie, jako osoba zajmująca się problematyką zdrowia, w tym zdrowia seksualnego, wolałbym, żeby zdrowie seksualne, fizyczne, psychiczne i wszystkie inne komponenty zdrowia, które były w programie podstaw programowych, znalazły się jako jeden przedmiot” – powiedział.

Zdaniem prof. Izdebskiego „widać też dużą determinację Barbary Nowackiej jako minister edukacji, żeby przedmiot był obowiązkowy”. „Myślę, że to wymagało ze strony resortu pewnych kompromisów dotyczących emocji, które wywołuje hasło edukacja czy zdrowie seksualne” – ocenił.

„Osobom, które zajmują się problematyką zdrowia w ramach medycyny prewencyjnej i działań profilaktycznych, trudno jest zrozumieć, że oddzielamy to, co dotyczy zdrowia seksualnego od innych obszarów naszego zdrowia” – powiedział. Jednak, dodał, „jako osoby żyjące w określonych warunkach społeczno-politycznych, kulturowych i religijnych nie możemy nie dostrzegać emocji, które ten przedmiot wywołał”, zanim w ogóle jeszcze wiadomo, jakie treści się w nim znajdą. Przypomniał, że już wtedy organizowano protesty. „W ubiegłym roku, kiedy przedmiot wchodził do szkół, liczyliśmy naturalnie jako zespół, że będzie on obowiązkowy” – dodał. Tak się jednak nie stało.

„Chcieliśmy uniknąć przed szkołami protestów pewnej grupy rodziców, stowarzyszeń o charakterze światopoglądowym, które będą wmawiały społeczeństwu, że ten przedmiot jest seksualizacją dzieci i młodzieży. Dlatego przedmiot wszedł jako nieobowiązkowy” – dodał.

Obecnie, ocenił, przy niemal w połowie podzielonym politycznie społeczeństwie „w grę wchodzą uwarunkowania polityczne”. Zwrócił również uwagę, że nie jest tak, że w programie kształcenia nie ma w ogóle treści dotyczących problematyki seksualności i płciowości człowieka. „Te treści występują już w biologii. Rozwój biologiczny człowieka jest w przedmiocie biologia, przyroda” – dodał.

©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Zapisz się na newsletter
Chcesz wiedzieć jak dbać o swoje zdrowie? Chcesz uniknąć błędów żywieniowych? Być na czasie z najnowszymi zmianami w przepisach prawa medycznego, farmaceutycznego i praw pacjenta? Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj rzetelne informacje prosto na swoją skrzynkę.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

Newsletter
Drukuj
Skopiuj link