Kolejki w służbie zdrowia. Ekspertka: To efekt chaosu, a nie braku pieniędzy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Odmowy badań i wydłużające się kolejki w ochronie zdrowia wynikają z chaosu organizacyjnego, a nie braku pieniędzy - alarmuje Anna Gołębicka z Centrum im. Adama Smitha. Decyzje bez analizy demografii i potrzeb pacjentów pogłębiają kryzys - dodaje.
Kolejki w służbie zdrowia. Ekspertka: To efekt chaosu, a nie braku pieniędzy
Kolejki w służbie zdrowia. Ekspertka: To efekt chaosu, a nie braku pieniędzy
Shutterstock

Odmowa badań

Odmowa wykonania prostych badań z powodu „niewłaściwego” skierowania, mimo że zostało ono wystawione przez lekarza pracującego w placówce mającej kontrakt z NFZ, nie jest incydentem, lecz objawem głębokiej dysfunkcji systemu ochrony zdrowia – oceniła ekonomistka i strateg zarządzania Anna Gołębicka.

Rozczłonkowanie systemu na trzy części

Podkreśliła, że system jest silnie rozczłonkowany na podstawową opiekę zdrowotną (POZ), ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS) i szpitalnictwo, które – mimo wspólnego płatnika – funkcjonują jak odrębne byty. Skierowanie wystawione przez lekarza POZ najczęściej musi być zrealizowane w tej samej placówce, a próba wykonania badań gdzie indziej oznacza konieczność zmiany lekarza i przejścia procedury od początku. W AOS sytuację dodatkowo komplikuje sposób rozliczeń z płatnikiem.

Główny problem to model finansowania POZ

Zdaniem Gołębickiej źródłem problemu jest model finansowania POZ oparty głównie na stawce kapitacyjnej.

– Z jednej puli placówka musi sfinansować wizyty, badania i całą obsługę pacjenta. Ekonomicznie opłaca się zrobić jak najmniej – wskazała. Efektem jest zjawisko określane jako „leczenie skierowaniem”, czyli wypychanie pacjentów do specjalistów, aby nie obciążać budżetu POZ.

Dublowanie badań

W rezultacie pacjent krąży po systemie, a płatnik kilkukrotnie finansuje wizyty o tym samym celu. Dublowane są także badania – w POZ, u specjalisty i w szpitalu.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Często nie wynika to z potrzeby klinicznej, ale z braku zaufania do dokumentacji i z niedziałających systemów informatycznych – podkreśliła ekspertka.

Choć badania są wykonywane w formie elektronicznej, systemy nie komunikują się, a Internetowe Konto Pacjenta informuje jedynie o fakcie badania, nie o jego wynikach. W efekcie lekarze wolą zlecać diagnostykę od nowa.

Powoduje to ogromne koszty bezpośrednie i pośrednie. Obejmują one nie tylko wydatki na badania i wizyty, ale także straty wynikające z absencji pacjentów w pracy czy angażowania ich rodzin.

– My w ogóle nie umiemy tego liczyć – oceniła Gołębicka.

Niestabilność finansowa placówek

Kolejnym problemem jest niestabilność finansowa placówek. Jak podkreśliła rozmówczyni PAP, opóźnienia w płatnościach zmuszają szpitale i przychodnie do korzystania z drogich kredytów obrotowych, by opłacić leki i materiały. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy świadczeń nielimitowanych i procedur wykonanych poza limitem, za które – zgodnie z obowiązującymi zasadami – płatnik może nie zapłacić wcale. Szczególnie dotkliwie odczuwają to szpitale powiatowe.

Marnowanie umiejętności lekarzy

Ekspertka zwróciła także uwagę na marnowanie umiejętności lekarzy. Znaczną część czasu poświęcają oni na czynności administracyjne, które mogłyby być wykonywane przez inny personel.

Gdyby lekarz zajmował się wyłącznie leczeniem, w niektórych miejscach zespoły mogłyby być nawet o połowę mniejsze – zaznaczyła.

Chaos w wycenach procedur i rozliczeniach

Na problemy systemowe nakłada się chaos w wycenach procedur i rozliczeniach. Różnice w wycenach oraz znaczenie kodowania świadczeń dla wyniku finansowego doprowadziły do wyodrębnienia nowej specjalizacji – kodera medycznego. Jednocześnie korekty wycen nie nadążają za inflacją, wzrostem kosztów energii i wynagrodzeń, co zmusza placówki do ograniczania liczby świadczeń i wydłużania kolejek. W skrajnych przypadkach pacjenci są dziś zapisywani na wizyty do specjalistów dopiero na 2027 rok.

Zdaniem Gołębickiej systemowi brakuje widoku z góry.

– Decyzje są podejmowane fragmentarycznie, bez spojrzenia na demografię, epidemiologię i realne potrzeby zdrowotne. To system chory, wymagający głębokiej, całościowej interwencji – oceniła.

Jej zdaniem dokładanie pieniędzy bez zmiany modelu jedynie utrwala istniejące patologie.

Autorka: Mira Suchodolska (PAP)

©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Zapisz się na newsletter
Chcesz wiedzieć jak dbać o swoje zdrowie? Chcesz uniknąć błędów żywieniowych? Być na czasie z najnowszymi zmianami w przepisach prawa medycznego, farmaceutycznego i praw pacjenta? Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj rzetelne informacje prosto na swoją skrzynkę.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

Newsletter
Drukuj
Skopiuj link